Ślepe chwile

 

– Miziakowi

jednodniowe kocięta pozbawione matki

zniknęło rozmruczane wibrujące ciepło
ulubiony przytulacz, pasjonat pieszczot
samo dobro w czarnym jak smoła futrze

dom a jakby inne miejsce, poczekalnia
cicho, pusto, obco, zimno i wieje wiatr
odeszła i umilkła piosenka miękkich łap

nikt nie wchodzi i nie wychodzi, nie leży,
drzwi i kanapy stoją bezużyteczne, nikt
nie wskakuje na łóżko, nie kładzie się obok
poduszka jak równina arktyczna stygnie

Siedzimy niemi, głusi, bezradni przed metalową puszką,
w której mieści się cała Twoja gracja, radość, oddanie.
Nikt nie patrzył na mnie tak jak Ty, nikt tak mi nie ufał
Może byłeś aniołem, a myśmy cię nie poznali? Za późno

Pokonani przez chorobę, po długiej przegranej walce
oddalibyśmy część życia by mieć cię znowu w ramionach.
Za późno.