Spichlerz wspomnień

W mieście gdzie żyję obecnie

pozbawiona ciemnego zapachu

starych świątynnych kadzideł

chłodnego mroku naw

sekretnych drzwi do zakrystii

ukrytych za gotyckim ciałem ołtarza

jak przenajświętsza Panienka uśpionych

 

Mnisi nie biegną kamiennymi schodami

plątając się w swoje suknie o czwartej nad ranem

by wyśpiewać dzień w barokowej jutrzni

albo godzinki na dwadzieścia cztery męskie głosy

 

Nowoczesne miasto oddycha morzem

i myślą o tym, co będzie lub może być

żyły trolejbusowych tras tętnią życiem

w sieci telefonicznych porannych newsów

 

A gdzieś we mnie spichlerz wspomnień

krakowskich, mszańskich, z Bytomia, Katowic

prawdziwych i tych wymyślonych z niespełnień

światy Singera, Wyspiańskiego, mojej babci

Lwowa, Słomki, Knajfeldu, Gugalandra

zatrzaśnięte grodzie przeszłości

wciąż przepuszczają światło

i słyszę tamte dzwony, głosy

czuję zapach macierzanki,

piwonii i piwa rozlanego na stół

 

W mieście gdzie żyję obecnie najwięcej jest tego, co będzie

nieba, szkła i metalu, skrzydeł – ale z płótna, nielotnych

Dlatego noszę w sobie czas przeszły szczelnie zamknięty

z niego rodzą się sny, którymi się karmię.

23.06.2019, Gdynia